Wstęp do Gry Głównej

– Głupiec! Śmierć! Gwiazda!
“Cudownie, właśnie zmarnowałem dwie korony” – pomyślał hrabia patrząc na położone na stole karty.
– Zły los krąży wokół Twej osoby – powiedziała stara kobieta nazywająca samą siebie “Wielką Widzącą Margaret”. Zły los, lecz karty nie odkryją nic więcej. Mogę jednak przyzwać wizję i zerknąć w Twoją prawdziwą przyszłość za zaledwie trzy korony.
“Co tam, stać mnie“.
Widzę figurę króla, która upadła. Lecz w tej grze nie oznacza to końca; wszystkie pionki już zbierają się wkoło, aby kontynuować walkę. Nie, nie pionki. Jest goniec, który przybył z daleka, wieża, która zapewni bezpieczeństwo, jest też skoczek, który bywa po obu stronach planszy. Teraz szachownicę zaczął przykrywać cień, który przewraca figury jedna po drugiej. Ale nie, po drugiej stronie pojawiło się światło. Nie wiem skąd przyszło, ale walczy z ciemnością pozwalając grze dojść do końca. W ciemności pojawia się płomień, w świetle pojawia się mrok, a figury upadają jedna po drugiej. Zostaje… Zostaje… Nie, nie widzę, światło i mrok przykryły wszystko.
“Wiedźmy, wieszczki, czarownice – wszystkie one nie warte szylinga. Tak dać się obrabować w biały dzień za bezwartościową opowiastkę…” – rozmyślał jadąc do swojego dworu.
Przypomniał sobie przepowiednię pół roku później, kiedy w trakcie negocjacji z Smokiem Kalariagonem zginął namiestnik północy, hobbit Elan. To był ważny moment w karierze hrabiego, jako szanowana postać był poważnym kandydatem na objęcie najważniejszego urzędu na północy. Podniecony myślami o zmianie rządów, jechał dniem i nocą w kierunku ruin Annuminas, nieopodal których miały odbyć się wybory.
Nie spodziewał się, że oddziały podjazdowe armii Aernara dotarły już tak daleko. Szczerze mówiąc nie zwrócił uwagi na blokadę na drodze tak długo, aż nie zauważył sztandaru z płomieniem, powiewającego niemal przed jego oczami. Starał się pospieszyć konia, jednak wprawny łucznik zdążył wypuścić strzałę, która przeszyła jego pierś.
“Mam nadzieję, że wybory wygra ktoś, kto zdoła uratować Śródziemie” – myślał tuż przed śmiercią. W ostatnim momencie uświadomił sobie, jak niebywale rozgwieżdżone było niebo.

 

W 162 roku Czwartej Ery, dokładnie w rok po zamordowaniu Namiestnika Północy, Elana Berthoca, do niewielkiego grodu zbudowanego nieopodal ruin Annuminas, przybyło wielu dostojników. Owe zgromadzenie przedstawicieli okolicznej szlachty ma służyć wybraniu nowego Namiestnika, który w trudnych czasach będzie władał Arnorem.

Od śmierci Berthoca w Fornoście panował polityczny chaos. Rządy Estelli Tuk szybko upadły w wyniku politycznych machinacji. Oficjalnie władzę zaczęła sprawować Rada Fornostu, utworzona naprędce z przedstawicieli dowódców wojskowych i arystokracji. Jednakże Rada była również zależna od rozkazów napływających z Minas Tirith. Wobec trwającego od roku, częściowego oblężenia miasta przez wojska Aernara, taki sposób sprawowania rządów powoli prowadził do nieuchronnej zagłady miasta.

By rozwiązać kryzys władzy król Eldarion zapowiedział, że przyśle do Fornostu nowego Namiestnika. Jednak arnorska szlachta zdecydowanie zaprotestowała przeciwko ustanowieniu władcą przybysza z południa. W drodze kompromisu ustalono, że do Arnoru przybędzie Thorongil, mistrz Szarej Rady i doradca króla Eldariona, który tymczasowo będzie pełnił obowiązki Namiestnika Północy. Jego zadaniem ma być zorganizowanie i przeprowadzenie wyborów, w których wziąć udział może każdy szlachetnie urodzony obywatel królestwa. Biorąc pod uwagę koloryt arnorskiej szlachty, wybory zapowiadają się nader ciekawie.

Na miejsce spotkania zostało wybrane w drodze kompromisu Annuminas, dawna stolica Arnoru. Informacja o tym trafiła do nielicznych. Ruiny są położone z dala od linii frontu, dodatkowo nad bezpieczeństwem uczestników czuwa gwardia. Jednakże wobec nieustannego zagrożenia ze strony Aernara nikt nie może być do końca bezpieczny a okoliczne lasy skrywają podobno wiele tajemnic. I strachów.

Wraz ze szlachcicami do ruin Annuminas przybyli również magowie. Nieustannie się ze sobą kłócą ale ich wiedza i tajemne rytuały mają podobno sprawić, że kolejnym Namiestnikiem będzie osoba o nieskazitelnym sercu. Na miejscu będzie też można spotkać nielicznych, lokalnych mieszkańców, podróżników, kupców, agentów przeróżnych stronnictw i innych ludzi, dla których wybory oznaczają możliwość realizacji własnych celów. Plotki nawet głoszą, że w okolicy widziano Umbarczyków!

Jakby tego było mało, najnowsi przybysze donoszą, że ku miejscu zgromadzenia zmierza wprawiony w bojach oddział najemników, którego zamiary nie są znane. Plotki też mówią, że w okolicy widziano orszak elfiej pani, dookoła której w lesie rozkwitają kwiaty…